Conjuring vs. Conjuring II

Posted on Posted in Oceniam

Dwójka lepsza od jedynki?

Conjuring vs. Conjuring II

Po obejrzeniu filmu „Annabelle” o demonie, który wcielił się w lalkę byłam bardzo zawiedziona. Film stanowił spin-off kultowej „Obecności” („Conjuring”). Niestety, w moim odczuciu film okazał się kompletną porażką kinematograficzną. Z samą „Obecnością” ma on niewiele wspólnego. W zasadzie jedynie początek filmu można z nią skojarzyć, czy też dźwięk dziecięcej pozytywki. Jak dla mnie na siłę próbowano wykrzesać w filmie klimat „Conjuring’u”, co w efekcie końcowym okazało się  śmieszne i nieco groteskowe. Po wyjściu z kina miałam poczucie kompletnie straconego czasu. To dlatego idąc do kina na kolejną część „Obecności” miałam wiele obaw.

Conjuring – Obecność

Lorraine i Ed Warrenowie, doświadczeni ghostbusters przybywają do Rhode Island, do rodziny Perronów, których dom nawiedza mroczny byt. Po wnikliwym śledztwie okazuje się, że jednym z demonów nękających rodzinę jest Bathsheba Sherman, która wiele lat wcześniej była właścicielką działki i posesji. Była ona czarownicą posądzoną o zamordowanie swojego dziecka i złożenie go w ofierze diabłu. W nieznanych okolicznościach zginęły także inne dzieci z okolicy, a także jedna ze służących domu.Warrenowie badają sprawę, by ostatecznie doprowadzić do uwolnienia rodziny.

„- Jak matka mogła zabić własne dziecko?
– Dla niej nie było dzieckiem. Daru od Boga użyła, aby Go znieważyć”.

„Obecność” jest według mnie najlepszym horrorem ostatnich lat. Reżyser idealnie zbudował napięcie i złowieszczy klimat, a role Very Farmigi, Patricka Wilsona i Lili Taylor to jedne z najlepszych kreacji artystycznych, jakie miałam okazję zobaczyć. Autentyczność postaci jest jednym z elementów filmu, które dodają mu grozy.

W horrorze dominuje uczucie tajemniczości, dzięki temu, że to, co napawa odbiorcę strachem – nie jest do końca odsłonięte. To był celowy zabieg James’a Wan’a, reżysera filmu, o którym wspominał w jednym z wywiadów. Kolejną istotną kwestią jest muzyka symfoniczna, skomponowana przez Josepha Bishara, która stanowiła idealne tło prezentowanych wydarzeń. Ten pan zna się na rzeczy jak mało kto, a straszyć dźwiękiem zaczyna już od samej ramówki filmu. Reżyser wcale nie próbuje nakreślać nowej ścieżki dla kina, tylko w swoisty sposób pokazał, ile potencjału tkwi w prostych historiach, które każdy z nas zna i jak wiele można z nich wciąż wyciągnąć.

obecnosc02
Źródło: www.usatoday.com

Proste historie? To jasne. „Obecność” bazuje na klasycznej kanwie horrorów: Są rodzice z gromadką dzieci, jest stary dom, jest przeprowadzka, jest przerażony pies. Jest zabawa „w chowanego”, jest trzeszcząca podłoga i zapach zgniłego mięsa. Są i pogromcy duchów.

Po samym opisie mogłoby się wydawać, że będzie to jeden z wielu podobnych scenariuszy, a tu spotyka nas niespodzianka. Z jednej strony mamy konsekwentnie budowaną atmosferę grozy i strachu, momenty, w których serce staje, a krew zatrzymuje się w żyłach. Z drugiej nie sposób pominąć silnie nakreślonych więzów miłości pomiędzy członkami rodziny, która ostatecznie ich oswobadza z władzy demona. Na ten kontrast – strachu i miłości, świetną grę aktorską oraz cały rynsztunek przerażających scen nałożono historię wiedźmy Bathsheby, która zabiła swoje dziecko i złożyła je w ofierze diabłu. Słowem – James Wan postawił sobie za cel nastraszyć publiczność i bardzo dobrze mu się to udało.

Conjuring03
Źródło: http://film.onet.pl/obecnosc

Co do moich osobistych odczuć – mimo, iż widziałam horror kilkanaście razy wciąż nie potrafię obejrzeć go sama przy zgaszonym świetle wieczorem.

Conjuring II: The Enfield Poltergeist/Obecność II

Wiele osób, które obejrzały obie części twierdzi, że druga jest o lepsza od pierwszej. Media piszą, że ów film ma już jedną ofiarę: fan horrorów zmarł w kinie na zawał serca (http://www.tvp.info/25840228/milosnik-horrorow-zmarl-w-kinie-ogladajac-film-grozy-jego-cialo-zaginelo ). Ale czy rzeczywiście jest taki straszny?

Wspomniane wcześniej małżeństwo Warrenów, demonolog i medium stykają się tym razem z własnym strachem i słabościami, szczególnie w przypadku Lorraine. Gdy zakończyli śledztwo w Amityville, Lorraine doświadczyła wizji, w której demoniczna zakonnica chce odebrać jej męża. Postanowili, że na jakiś czas przerwą śledztwa, jednak życie napisalo inny scenariusz.

Przybyli do Londynu, gdzie Kościół zlecił im obserwację rodziny, która twierdziła, że jest nękana przez coś, czego nie  sposób wytłumaczyć. Niestety na miejscu Lorraine, pomimo całej ufności i chęci pomocy rodzinie, nie potrafiła „zobaczyć” mrocznych cieni. Jak się jednak ostatecznie okazało, stała za tym mroczna zakonnica, której tak bardzo się bała. Ostatecznie bohaterka pokonała własny lęk i uratowała nie tylko rodzinę, ale i ukochanego męża.

conjuring04
Źródło: variety.com

Sama fabuła wydaje się być bardzo obiecująca. Również początek filmu, scena z Amityville, w której Lorraine w wizji wciela się w rolę zabójcy, by zobaczyć tragedię jego oczami – jest bardzo ciekawy. Znana z pierwszej części muzyka stanowi nieodzowny element filmu, tak bardzo oczekiwany. Klimat niestety odrobinę psuje groteskowość podobna do tej, z którą publiczność miała do czynienia w przypadku „Annabelle”. Demoniczna, świętokradcza zakonnica bowiem miała być chyba najbardziej strasznym elementem filmu, ale niestety takim nie była.

Czego zabrało?

Chyba tej tajemniczości, tego niedopowiedzenia, tej urwanej rzeczywistości, tak jak w przypadku pierwszej części serii. Wszystko podane na tacy, a nie tego oczekuje wymagający odbiorca. Niestety, w „dwójce” funkcja w postaci: „Oglądaj i myśl” została wyraźnie osłabiona.

conjuring06
Źródło:www.comingsoon.net

W filmie dosyć irytujące były nieścisłości w scenariuszu, gdzie w pierwszej części nie było na to miejsca. Była tak dopracowana. Jako przykład podam dwie sytuacje:

  • Pierwsza, to dziwny zbieg okoliczności związany z wizją zakonnicy, która niby groziła Lorraine śmiercią jej męża, a opętała dom setki mil dalej. Przypominam, że nasi ghostbusterzy mieszkali w Stanach Zjednoczonych, a akcja filmu tym razem rozgrywała się w Londynie. Jak to się stało, że pojechali akurat tam, gdzie Valik, czyli wspomniana złowieszcza zakonnica, chciał posiąść duszę dziewczynki?

 

  • Druga sytuacja, to irracjonalność zachowania demonologów, którzy będąc w domu i widząc nadprzyrodzone zjawiska  (np. w  cień postaci w zalanej piwnicy, znaleziona szczęka i odcisk ugryzienia na ręce matki) dali się tak prosto zmanipulować filmem psycholożki, która to miała nagrać materiał, na którym widać, że dziewczynka, rzekomo opętana przez demona symuluje zniszczenia. Wiedzieli, że coś czai się w domu, pomimo tego, że Lorraine nie mogła tego wyczuć. Widzieli to wszystko na własne oczy, a mimo to wyjechali? Oczywiście nie mówię o skutku, bo ich wyjazd oczywiście pozwolił powiązać brakujące elementy układanki. Ale sama sytuacja potrafi wprawić w osłupienie publiczność.

„Pamiętasz, co powiedziałeś mi w noc poślubną? Że Bóg połączył nas w jakimś celu. Właśnie w tym”.

Nie sposób oczywiście pominąć  wspaniałej gry aktorskiej Farmigi i Wilsona, czy też muzyki i wstępu z fragmentem ich wizyty w Amityville. Film miał naprawdę mocny początek i w miarę niezły koniec. To, co napewno silnie wiązało go z pierwszą częścią to znów jest miłość: Lorraine do Eda, którego za wszelką cenę pragnęła chronić oraz rodziny Hodgson, której dzieci zostały opuszczone przez ojca. W pamięć zapadł mi również moment, gdzie Ed śpiewał dzieciom fragment piosenki Elvisa Presleya i grał na gitarze, a jego żona przyglądała się im z czułością.

Mimo wszystko polecam.