O wybaczaniu i wewnętrznej równowadze.

Posted on Posted in Blog

Znacie to uczucie?

Gdy obezwładnia Was wszechogarniający lęk, który pochodzi niewiadomo skąd?
Czy mieliście kiedyś wrażenie, że jesteście sami w środku tłumu, podczas gdy osoby Wam bliskie dwoją się i troją, by okazać Wam wsparcie, a Wy tego nie dostrzegacie?
Czy kiedyś znaleźliście się na rozstaju dróg, nie wiedząc jaką podjąć decyzję, mając pretensje do własnych wad i niedociągnięć?
Lub odwrotnie – czy w napływie negatywnych emocji i wzburzenia podejmowaliście zbyt pochopne decyzje, których później żałowaliście?
A może przejmujecie się nazbyt błahostkami, które (spoglądając na nie z szerszej perspektywy) nie mają najmniejszego znaczenia dla naszego życia? I Szczęścia?

pixabay
Źródło: pixabay

Są to sytuacje, które wprowadzają we frustrację i zakłopotanie, często też rozdrażnienie, które przeradzają się w niczym nieuzasadnione zachowania, które ranią najbliższych. Poszukiwanie rozwiązania, po to tylko aby odnaleźć wewnętrzny spokój często spoczywa na niczym. A tymczasem problem tkwi w nas samych i naszej osobowości. Jedynym wyjściem z tej sytuacji jest wybaczenie – przede wszystkim sobie, jako człowiekowi, który jest ukochanym dzieckiem Bożym, jedynym i niepowtarzalnym.

Na drodze.

Mnie przykładowo, w prawdziwą frustrację i wściekłość wprawia zachowanie niektórych kierowców na drodze (a to dopiero jest błahostka w obliczu prawdziwych, ludzkich tragedii!). Ciężko mi jest zignorować sytuację, w której jakiś desperat wymusza pierwszeństwo lub jakaś blondynka blokuje ruch z niewiadomych przyczyn, kiedy spieszę się do pracy. Wówczas przypominam sobie, że denerwując się wyrządzam tak naprawdę krzywdę samej sobie. Mamrocząc pod nosem, wyrażając w ten sposób swoje zdenerwowanie nie sprawię przecież, że jeden z drugim dozna nagłego olśnienia i zacznie jechać jak człowiek. Albo że nagle przypomną im się podstawowe zasady ruchu drogowego. Rzecz jasna, nie jestem jakimś wybitnym kierowcą, daleko mi do tego. Mam na myśli wyłącznie sytuacje, które z perspektywy większości kierowców będą automatycznie uznane jako niewłaściwe.

pixabay
Źródło: pixabay

O wybaczaniu.

Wtedy oczywiście, wrzucam na luzik, oddycham głęboko, tłumaczę sobie, że przecież głowy murem nie przebiję i trzeba tym wszystkim ludziom po prostu wybaczyć. I od razu staję się spokojniejsza i mniej agresywna dla otoczenia:) To, o czym mówię, nie przychodzi oczywiście łatwo. To długie miesiące pracy wewnętrznej i tłumaczenia sobie – jak dziecku – prawidłowości pewnych procesów. Powiem więcej, nawet przy wypracowanych technikach panowania nad sobą w podobnych sytuacjach zawsze zdarzą się, jak to mówią, „wypadki przy pracy” i… „No przecież po to zamontowali tutaj ten cholerny klakson, żeby go używać na takich baranów jak ten tu, co to z impetem wjechał mi pod koła!”.

Traktuj innych, jak chciałbyś, aby Ciebie traktowano.

A może wjechał, bo spieszył się z żoną na porodówkę? Może w szpitalu umierała jej bliska osoba? Może blokują ruch, bo doszło do wypadku? Domysłów jest wiele. I warto je brać pod uwagę, nim kogoś osądzimy. To bardzo pomaga. Drugim ważnym procesem myślowym jest wybaczenie. Przede wszystkim sobie jako komuś, kto odzwierciedla najważniejsze Boskie przykazanie Miłości: „Będziesz miłował swego bliźniego, jak siebie samego”. Kochać siebie, pomimo wielu wad.

pixabay
Źródło: pixabay

Ktoś niedawno powiedział mi, że pozytywne postrzeganie swojej osoby (i kochanie samego siebie) przełoży się na stosunki z innymi ludźmi. I miał stuprocentową rację! Wybaczenie – tym wszystkim osobom, które nas w jakiś sposób dotknęły, świadomie lub nie. Dokładnie tak, jakby wybaczyć samemu sobie wyrządzoną nam szkodę. Żywiąc ukrytą odrazę do samego siebie i pielęgnując w sobie wrogość do otoczenia niszczymy samych siebie. I innych. Nic nie da rozpamiętywanie złych chwil, rozmyślanie nad tym, jaką podjąć decyzję, co zrobić, aby polepszyć w jakiś sposób swoje życie. A kiedy będziemy żyć?

KIEDY BĘDZIEMY ŻYĆ?!

Kiedy będziemy mieli czas na to, aby cieszyć się każdą chwilą naszego życia w taki sposób, jakby jutra miało nie być? Kiedy przyjdzie pora na to, by spełnić swoje marzenia i zrobić wreszcie to, o czym się marzyło przez wiele lat? Kiedy wreszcie uszczęśliwimy naszych bliskich? Wtedy, gdy będziemy pogrążeni w otchłani naszych rozmyślań i złego nastawienia? Wtedy, gdy będziemy poddawać się lękowi, który pojawił się niewiadomo skąd? Czy może wtedy, gdy będziemy marnotrawić czas na to, aby przejmować się nad własną niedoskonałością?

Dajmy życiu płynąć. Na wiele sytuacji nie mamy zwyczajnie wpływu i to właśnie powinno przyświecać nam wtedy, gdy chcemy podejmować daremną walkę z wiatrakami, niczym sławny Don Kichot. Niektóre sytuacje lepiej po prostu zignorować lub potraktować za ryzyko, które przecież braliśmy pod uwagę. Za coś, co przecież musiało się zdarzyć. Uśmiechnąć się i dodać gazu.

pixabay
Źródło: pixabay

Szpital bez klamek.

Tak, tak moi drodzy. Doskonale zdaję sobie sprawę, że mogą Was w takich sytuacjach brać za wariata – tu na Ciebie ktoś krzyczy, ubliża Ci lub zachowuje się w dziwny dla nas i irracjonalny sposób. Rani Cię. Nie wiesz co masz zrobić i nagle.. I nagle błogo się uśmiechasz. Chcąc nie chcąc, wezmą Cię niestety za niespełnego władz umysłowych. Może też pierwszą myślą, która przyjdzie im na myśl będzie oczywiście  szpital bez klamek. Ale to nie jest ważne! Ważne, że w ciągu kilku chwil jesteś w stanie przywrócić w sobie wewnętrzną równowagę – i wybaczyć. W nie których sytuacjach wymaga to, rzecz jasna, dłuższego przygotowania, ale cóż to za triumf, kiedy wiesz, że znów jesteś „górą”.

pixabay
Źródło: pixabay

Wybaczenie pod każdą postacią ściąga z nas ogromny głaz, który nosimy gdzieś w okolicach serca. Pozwala odetchnąć pełną piersią. Uśmiechnąć się. Pozwala się wreszcie wyprostować i spojrzeć na świat z uśmiechem. A akceptacja tego, iż nie ma czegoś takiego jak „przypadek” i że nasze życie jest zaplanowane od początku do końca pozwala osiągnąć prawdziwy pokój duszy. Wszystko to można sprowadzić do starego porzekadła: „Co ma być, to będzie”.

pixabay
Źródło: pixabay

I jest radość!

Wypróbowany sposób, polecam wszystkim.